28 czerwca - Wtorek
Dziś mój pierwszy wpis do pamiętnika. Dlaczego? Po co? Na
co? Było to dwa dni temu podczas wyjścia z rodzicami i młodszym bratem to
chińskiej restauracji. Dobrze się bawiliśmy , na koniec każde z nas dostało
ciasteczko w wróżbą. Otworzyłam je , wyciągnęłam mały papierowy paseczek.
Przymrużyłam wzrok i zaczęłam czytać uważnie , analizując każde słowo. „Twoje
życie wkrótce się zmieni…”. Zaśmiałam się i zjadłam ciasteczko ,a wróżbę
wyrzuciłam wychodząc z restauracji. Ale myśląc nad tył całą noc postanowiłam
założyć pamiętnik ,by zobaczyć czy coś się zmieni…
Spoglądałam znudzona w tarczę zegara , odliczając minuty i
sekundy do końca zajęć. Nauczycielka od niemieckiego dzisiaj nie miłosiernie
mnie usypiała. Za oknem słońce świeciło , które było dość rzadkim widokiem w
Londynie , lecz latem pokazuje się częściej. Każdy już w klasie miał gdzieś
lekcję , chciał choć na chwilę skorzystać w ładnej pogody. Zaczęłam stukać
swoimi długimi paznokciami pomalowanymi na perłowy róż o ławkę. Spojrzałam na
zegarek ostatnie sekundy , zacisnęłam powieki , a dłonie ułożyłam w pięści. Ten
dźwięk , wybuch radość przez uczniów , otworzyłam oczy. Schowałam kilka książek
do mojej brązowej listonoszki. Wstałam z miejsca , wychodząc posłałam
nauczycielce ciepły uśmiech. Odgarnęłam
kosmyki włosów z moich oczu. Ściągnęłam krawacik i sweter , gdy wyszłam
na dwór. Było cieplej niż w szkole. Żegnałam się ze znajomymi życząc im udanego
po południa. Skierowałam się do przedszkola , które było niedaleko po 5-letniego
brata. Mój obowiązek , lubiłam z nim wracać , opowiadał mi cały swój dzień ,
był zawsze taki podekscytowany. Cieszyło mnie to ,że jest małe rzeczy sprawiają
mu radość , też taka jestem. Minęłam dwie ulice , zobaczyłam ceglasty budynek ,
pełno dzieci. Zauważył mnie już i czekał przy furtce.
-Cześć szkrabie- przytulił się do moich nóg. Co wywołało u
mnie jeszcze większy uśmiech na ustach.
-Laura , stęskniłem się za Tobą- usłyszałam z jego ust.
Wzięłam go na ręce , choć był trochę ciężki. Pogłaskałam go po policzku.
-Przecież widzieliśmy się rano ,a ty już tak szybko
tęsknisz?...Och Lucas , musisz być dzielny- postawiłam chłopca , który
pociągnął mnie do budynku swojego przedszkola. Minęliśmy kilka sal , stanęliśmy
przy tablicy korkowej w jednej z klas. Pokazał palcem jeden z rysunków
wykonanych przez dzieci. Narysował całą naszą rodzinę na spacerze w parku. Był
uroczy i całkiem niezły jak na malucha.
-Ślicznie Lucas- skomentowałam , spojrzałam na niego , czuł się z siebie dumny.
-Teraz bierz swoje rzeczy i idziemy do domu ,bo mama pewnie
już czeka z obiadem- dodałam po chwili. Chłopiec wziął swój plecaczek z
Kubusiem Puchatkiem i założył na swoje
plecy. Złapał mnie za dłoń i ruszyliśmy do domu , przez całą drogę czyli bite
10 minut śpiewał mi piosenkę , którą się nauczył. Wiedziałam ,że będę musiała
jej wysłuchiwać do kiedy go czegoś innego nie nauczą. Widziałam ten nasz biały dom z ogródkiem , jeden z samochodów
już stał. Chłopiec puścił moją dłoń i pobiegł do domu , ja trochę za nim
wolniej szłam. Ściągnęłam swoje czarne lakierki od mundurka szkolnego. Słychać
mały atakuje mamę. Oparłam się o framugę do wejścia kuchni , zaśmiałam się pod
nosem , coś go urobiła i poszedł uradowany do swojego pokoju. Podeszłam do niej
i ucałowałam jej policzek.
-Witaj mamusiu , jak tam w pracy?
-Och córeczko , wiesz jak to jest , bycie pracującą matką
nie jest łatwe…- spojrzała na mnie swoimi zmęczonymi oczyma. Miała ciężki dzień
, musiała sprawdzić wypociny studentów , nie mogła się położyć. Dodatkowo
prowadzi z tatą bardzo dobrą restaurację włoską w centrum miasta. Wymieniają
się tym wszystkim. Było mi jej szkoda , tak samo jak i taty. Przytuliłam się do
niej , czasem chciałam się poczuć jak mała dziewczynka , strasznie lubiłam się
przytulać. Po chwili wróciła do obiadu , który miała nam za chwilę podać.
Poszłam do swojego pokoju. Pierwsze co rzuciłam torbę na krzesło i ściągnęłam z
siebie mundurek. Cieszyłam się ,że to ostatnie dni jego noszenia , idę do
College’u. Ubrałam wzorzyste legginsy i koszulkę na ramiączkach. Zaczęłam
kręcić głową w różne strony czując strzykające kości.
-Lucas! Laura! Obiad!- usłyszałam głos mamy. Na boso
zbiegłam , było mi zbyt ciepło. Lucas biegł jak szalony , wydając z siebie
okrzyk głodomora. Oby dwoje siedzieliśmy przy stole , mama nakładała obiad.
-A tata?- spytałam i spojrzałam na kobietę.
-Wróci dopiero rano ,ale jak będzie Ci się chciało to możesz
mu podrzucić obiad- wzięłam kęs sałatki i przytaknęłam kobiecie. Byłam w sumie
trochę zmęczona ,ale co się nie robi dla własnego ojca. Jedliśmy w ciszy ,
to była chwila kiedy mogliśmy odpocząć i
wyciszyć. Dziesięć ? Piętnaście minut minęło? Odniosła swój talerz na blat ,
podziękowałam i udałam się do swojego
pokoju , by się położyć , by się wszystko w żołądku ułożyło. Przymknęłam
powieki i oddychałam łapiąc świeże powietrze wpadające przez otwarte okno.
Ciche pukanie do drzwi.
-Tak?
-Będziesz szła do taty?
-Tak , daj mi chwilę
-Dziękuję , nie wiem jak bym bez Ciebie sobie poradziła-
westchnęła , spojrzałam na nią podnosząc się z łóżka.
-Nie masz za co mi dziękować , jestem twoją starszą córką-
posłałam jej swój ciepły i szczery uśmiech , odwzajemniła go i wyszła z pokoju.
Wzięłam telefon do rąk i zaczęłam pisać sms’a. „Widzę Cię za 10 minut pod swoim
domem. Buziaczki ;)” , po chwili „Uznam to za prośbę ;p”. Wzięłam mniejszą
listonoszkę do której wsadziłam portfel , telefon i bluzę. Okulary przeciwsłoneczne umieściłam na
włosach. Założyłam krótkie czarne trampki Spojrzałam na siebie w lustrze,
średniego wzrostu blondynka o niebiesko-zielonych oczach z domieszką brązu ,
pełne malinowe usta i ten biust… Wyszłam pospiesznie z pokoju , mama czekała
już z pojemnikami w korytarzu. Przejęłam od niej pakunki i ucałowałam jej
ciepły policzek.
-Będę niedługo- rzuciłam wychodząc. Przeszłam kilka kroków i
przystanęłam czekając na swoją przyjaciółkę – Megan. Zauważyłam wysoką brunetkę
w zwiewnej sukience z wielkimi muchami na nosie. Przewróciłam teatralnymi.
-Jak zwykle spóźnienie Cole –mruknęłam pod nosem ,ale
dziewczyna jednak chyba usłyszała albo na tyle mnie znała.
-Oj tam , oj tam. Nie dziw się ,bo byłam u Jareda…- uśmiechnęła
się do mnie , zakochana.
-Łajza!
-Głupia dzikuska! – popatrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy się
śmiać. We dwie miałyśmy dziwne poczucie humoru. Kłóciłyśmy się dla śmiechu o
byle co nawet nie widząc czasem o co chodzi.
-Gdzie idziemy?
-Idziemy zanieść mojemu tacie obiad- pokazałam na torebkę z
jedzeniem. Pokiwała głową. Ruszyłyśmy do centrum miasta ,do głównej komendy
Policji. Opowiadałyśmy sobie zabawne historie , które ostatnio słyszeliśmy od
kogoś , śmiałyśmy się aż wreszcie znaleźliśmy się pod budynkiem. Spoglądałyśmy
na wychodzących i wchodzących policjantów , wyglądali zabawnie ,a jeszcze
bardziej , gdy jest zimno. Przed wejściem w głąb musiałam się wylegitymować z
Megan. Poszłyśmy do windy i wjechałyśmy na ostatnie piętro. Witałam się z
połową ludzi , znali mnie , często tu bywałam jak byłam mała. Teraz pracuje
różnie , ale ma takie stanowisko ,że jest wszystko okey. Zobaczyłam tą
tabliczkę z nazwiskiem „Nowak” , zapukałam , gdy usłyszałam pozwolenie
weszłyśmy. Wysoki, siwo włosy mężczyzna siedział na skórzanym fotelu , był
zaskoczony naszym widokiem.
-Hej tatku , mam obiad od mamy- położyłam mu torbę na
biurku. Podziękowałam nam za przyjście.
-Szkoda ,że nie było Cię w domu , Lucas prawie się nie
zamykał dzisiaj jak po niego przyszłam-zaśmiałam się pod nosem.
-Taka , praca ,ale wiem ,że w weekend się na słuchał-nie był
mi dłużny. Byłam strasznie podobna z wyglądu ,jak w sumie z połowy charakteru
po nim. Zawsze miałam z nim dobry język , byłam jego małą księżniczką. Po
godzinie rozmowy razem z Megan poszłyśmy w stronę naszych domów.
-Zazdroszczę Ci rodziców , są strasznie wyluzowani ,ale i
jednocześnie opiekuńczy…- posmutniała i spojrzałam na nią zdziwiona.
-Znów się z mamą pokłóciłaś?
-Tak... Nie wiem o co jej chodzi… jestem prawie dorosła ,a
ona dalej swoje…
-Mówiłam Ci nie umie się pogodzić z tym ,że traci małą
Megan…nie martw się ,będzie dobrze. Pamiętaj ,że masz mnie
-Dziękuję Ci Laura- przytuliłyśmy się. Potargałam jej włosy
, nie lubiłam jak się smuci. Jej mama czepiała się o byle błahostki. Miałam już
nią kiedyś pogadać ,ale mi Megan zakazała. Chciałam jej wytłumaczyć tylko ,że
niszczy swoją córkę. Do końca drogi szłyśmy w ciszy , chyba tego właśnie
potrzebowała , wsparcia.
-Trzymaj się-
pomachałam jej ,gdy powoli znikała z pola mojego widzenia. Weszłam do
swojego domu…
Aut.
Mam nadzieję ,że się spodoba. Minie kilka odcinków nim pozna One Direction. Ogólnie jest wszystko prowadzone w formie pamiętnika ,w czasie pisania może się zmienić wiele rzeczy ; ) Dziękuję za te 10 komentarzy , jest to dla mnie wielkie wsparcie. Mam już w głowie kilka wątków nie oczekiwanych. Może już wam powiedzieć ,że napisałam odcinek w którym się poznają. Wasza cierpliwość będzie wynagrodzona.
Pozdrawiam Edith!
P.S Zapomniałam dodać ,że mam pomocnika , który jak ma czas to sprawdza moje błędy ortograficzne i daje mi nowe pomysły. Przepraszam za nie ; )
Podoba mi się :) Przyjemnie się czyta i fajnie wprowadzasz nas w życie głównej bohaterki. [help-me-see]
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietne ; ))
OdpowiedzUsuń na zawszeCzekam na następny ; ))
Cudo :)
OdpowiedzUsuń na zawszeZ niecierpliwością czekam na następny rozdział..
I na pojawienie się chłopaków oczywiście.. xd
Pozdrawiam i zapraszam do sb.. xd
to fajnie, w sumie lubię, jak poznają sie dość szybko i ogólnie akcja dzieje sie w zawrotnym tempie ale może dlatego ze pisze krótkie opowiadania i muszę szybciej akcje rozkręcać, no nic ja poczekam na wejście one d :d informuj mnie na gg, wtedy nie pominę żadnej notki :) 37033825 [british-boys]
OdpowiedzUsuń na zawszeŚlicznie ;*** Strasznie podoba mi się twój blog. <33 Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejną notkę. Pozdrawiam. ;D
OdpowiedzUsuń na zawszeFajne. :) Podoba mi się jak piszesz. :D
OdpowiedzUsuń na zawszeCzekam na nn. :)
http://i-wanna-save-your-heart.blogspot.com/ : D
Mrauuu, jakie śliczne. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. ;o
OdpowiedzUsuń na zawszeCiekawe i świetne ^^ Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń na zawszeineedthat-onething.blogspot.com/ Pozdrawiam :D
naprawdę fajnie się zaczyna. jestem ciekawa w jakich okolicznościach pozna 1D. a ten jej braciszek jest naprawdę uroczy. też bym takiego chciała. :) czekam na następny rozdział [youve-got-that-one-thing.blogspot.com]
OdpowiedzUsuń na zawszezapowiada się fajnie. już mi się podoba. nawet bardzo. ;d.pozdrawiamm. ;-*.
OdpowiedzUsuń na zawszehttp://lost-dreams-1d.blog.onet.pl/ Zapraszam na 9 rozdział ! :) I zaraz zabieram się za nadrabianie twojego i z góry proszę o informowanie,bo ja uwielbiam opowiadania o 1d ;D
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietne opowiadanie ! Informuj.
OdpowiedzUsuń na zawszechciałabym poinformować, że jest nowy rozdział na http://youve-got-that-one-thing.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuń na zawszehttp://mendacious--love.blog.onet.pl/ Założyłam drugie opowiadanie o 1D,gdzie pojawili się bohaterowie i prolog. Jeżeli jesteś zainteresowana to serdecznie zapraszam :)
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo fajne ! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeSpodobało mi się, naprawdę! :)
Z niecierpliwością czekam na nn, i nie ważne że miną kilka odcinków zanim pozna 1D, tak fajnie się teraz czyta że założę się że nie odczujemy tą różnicę :) Naprawdę strasznie mi się podoba ;*
Tylko mam prośbę, jakbyś mogła coś zrobić z tym, bo trochę ciężko się czyta przez to tło - nie wiem, może przyciemnij pasek postów :) Oczywiście nie musisz, tak tylko proponuje :) Jeszcze raz, bardzo mi się podoba ;*
Pozdrawiam ;*
Fajne ; ) . Odwiedź moje blogi . ; P
OdpowiedzUsuń na zawszePoczątek bardzo mi się podoba :) Wprowadzasz nas w historię powoli, ale dzięki temu dobrze poznajemy główną bohaterkę ;) Jestem ciekawa, co wymyśliłaś do rozdziału z ich spotkaniem :D
OdpowiedzUsuń na zawsze